Nawet nie wiecie jakie to dla mnie kosmiczne uczucie widząc stronę do pisania nowego postu po roku nie odwiedzania tego miejsca
Mamy dzień 8 czerwca 2020 roku, godzinę 1:20, gdy zaczynam pisać ten post.
Nie wiem czy ktoś to przeczyta, pisząc to nawet nie mam na to nadziei. Chciałam po prostu przeprosić.
Pisanie na bloggerze było jednym z ważniejszych, większych i lepszych rozdziałów w moim życiu. Ukształtowało nie tylko moją pasję do pisania, ale i w pewnym stopniu stworzyło ze mnie człowieka jakim jestem.
Gdyby nie to konto, które założyłam będąc w pierwszej klasie podstawówki (dobry Boże, to było 9 lat temu), niewykluczone, że nie zdecydowałabym się iść na profil humanistyczny w liceum.
Szczerze mówiąc, na chwilę obecną pisanie jest jedną z ważniejszych rzeczy w moim życiu. Jest formą, która pozwala mi naprawdę dobrze pokazać ludziom moje myśli, emocje i światopogląd, ale i znaleźć inne dusze dzielące moje zamiłowanie do tematu miłości i jej niepoprawności.
Gdy sięgam pamięcią wstecz naprawdę jestem na bardzo ciękiej granicy płaczu. Nostalgia jest jednym z moich słabszych punktów. Doskonale pamiętam zimę 2016 roku i założenie mojego pierwszego bloga o Mheetu. Do moich ostatnich dni w fandomie chciałam napisać jego historię raz jeszcze.
Jeden z moich większych sukcesów czyli Teo i Asma. Chyba wtedy zaczęło się moje zamiłowanie do romansów, choć początki były bardzo nieudolne. Jak z resztą zawsze.
Potem pojawiło się współdzielenie The Lion Heart czyli spełnienie moich najskrytszych marzeń, które w dużej mierze przyczyniło się do mojego odejścia. Autorka bloga urwała kontakt bez słowa zostawiając mnie z całą historią i choć wiem, że kilka osób zgłaszało się do pomocy,było ka czułam się odpowiedzialna za dokończenie tego bloga samemu. Co za absurd.
Co mogę powiedzieć, ten blog rozpoczął i zakończył moje bycie w fabdomie. Może wydawać się to idiotyczne, ale naprawdę czułam ogromną presję widząc tę historię na liście moich blogów. Początkowa sielanka stała się udręką.
Potem dotarło do mnie, że nie umiem pisać czegoś co nie jest pojedynczymi rozdziałami. Teraz, któryś rok z rzędu będąc na wattpadzie, wiem, że one shoty to jedyna forma, która pozwala mi na pisanie sprawiające frajdę.
Jestem tu żeby przeprosić. Nikomu nie dałam tylu pustych obietnic co wam, droga grupo osób będąca częścią naszego fanodmowego kącika. Przysięgi, że dokończę każda historię, która kiedykolwiek zaczęłam... teraz wiem, że jest to dla mnie niewykonalne. Wtedy nie wiedziałam, teraz już wiem.
Jestem niewyobrażalnie zła na siebie z przeszłości, że odeszłam tak bez słowa. Osobom, które były ze mną od początku jestem niewyobrażalnie wdzięczna za miłe słowa, nawet gdy wiem, że moje prace nie pokazywały mojego potencjału.
Zawdzięczam wam więcej miłych wspomnień i emocji niż niektórym ludziom, których znam na codzień.
Jak tak sobie myślę, to uniwersum jest naprawdę cudowne. Ma wiele wątków, pozwala uciec od rzeczywistości. Chyba po prostu zaczynam tęsknić i dochodzi do mnie, że zostawiając to konto zostawiłam tutaj cząstkę mojej dziecięcej fantazji, której cholernie mi brakuje.
Może wrócę.
Nie obiecuję. Mogę obiecać, że nic więcej wam nigdy nie obiecam. Albo chociaż wy obiecajcie mi, że nie uwierzycie w żadną z moich obietnic.
Jeśli ktoś szukałby chętnych na napisanie rp w uniwersum tlk to jestem wciąż chętna. Jak najbardziej.
Może spróbuję dokulać The Lion Heart do końca, bo choć ja nie zasługuję na podpisywanie się pod rozdziałami na tym blogu, to on zasługuje na zakończenie.
Przepraszam za wszystko co zrobiłam, jest mi źle widząc jak filary tego miejsca upadają, a ja jestem jedną z osób, która się do tego przyczyniła. Przepraszam, ale jednocześnie dziękuję za te cudowne lata fantazyjnie twórczości, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że nasz wiek zależy tylko od naszej woli. Dziękuję za każde wspomnienie, nawet te o których nie pamiętam, za każdy uśmiech, który wywołaliście, za każde ciepłe słowo.
Ten fandom naprawdę znaczy dla mnie ogromnie dużo, a ja nie wiem co sobie myślałam tak po prostu stąd odchodząc.
Jest godzina 1:56 gdy kończę pisać ostatnie akapity tego postu.
Kocham Was bardzo, mam nadzieję, że nigdy nie zapomnę o tym cudownym miejscu, które razem wybudowaliśmy.